
Perowskia - kim jesteś?
Zwana jest rosyjską szałwią i jest czymś pomiędzy szałwią właśnie, a lawendą. Kwitnie nieprzerwanie od połowy lata do jesieni. Kiedy przechodzimy obok jej łanów (największe wrażenie robi w masie) od pszczół i trzmieli, aż huczy, a zapach jest oszałamiający. Zdecydowanie nie powinniśmy jej sadzić pojedynczo, jej cieniutkie gałązki i drobne kwiatki nikną, ale już 10 sztuk wygląda obłędnie.

Wspaniałe tło dla innych
Podobnie jak lawenda jest krzewem. Osiąga duże rozmiary, bo nawet 1,2 m wysokości, a masa cieniutkich, oblepionych od góry do dołu kwiatami gałązek zajmuje nawet 0,5 m2. Z bliska jest nieco nieporządna, wiec lepiej dla kompozycji jak pojawi się na drugim planie, ale za to chmura fioletowych kwiatków daje wspaniałe tło dla masywniejszych roślin w pierwszym rzędzie.

Co musisz jej zapewnić?
Perowskia to roślina radząca sobie z największa suszą, wręcz nie lubi podlewania. Na stanowiskach zbyt wilgotnych ma tendencje do pokładania się. Dlatego w jej pobliżu należy zrezygnować z nawadniania, a ziemię rozluźnić i zapewnić dobry drenaż. Powinniśmy też zapomnieć o nawożeniu. Roślinie nie zagrażają żadne szkodniki. Wymaga tylko wiosennego, mocnego cięcia. Z reguły jej delikatne gałązki przemarzają zimą. Tniemy tak, żeby zostawić ok. 10-20 cm nad ziemią i cierpliwie czekamy, aż wiosną ożyje. Musimy być cierpliwi, bo startuje dosyć późno, ale jeżeli tylko zadbaliśmy o właściwe stanowisko, stanie się to na pewno. A dalej radzi sobie świetnie sama. Jak dla mnie roślina idealna, zwłaszcza do ogrodów preriowych i naturalistycznych.





