Bylinowy raj
Zobaczcie, jak dzięki udanemu doborowi roślin można odmienić zwykły trawnik i oczyszczalnię ścieków w tętniący życiem ogród bylinowy, przyciągający nie tylko roje trzmieli, ale i oko przechodniów.
Przed
Zamówienie: duży przedogródek (1000 m²). Stan obecny: pusty teren z wyznaczoną, wzniesioną, rzucającą się w oczy rabatą na przydomowej oczyszczalni ścieków. Klient nie chciał całkowicie zamknąć widoku na otaczającą wieś — łąki i rosnące wzdłuż drogi topole, stanowiące zapożyczony krajobraz ogrodu. Dodatkowo właściciele nie chcieli zajmować się trawnikiem. Kolor istniejącej kostki brukowej i elewacji domu wymuszał zaplanowanie odpowiedniej kolorystyki roślin i materiałów.
Wyzwanie
Największą trudność stanowiło odpowiednie wyselekcjonowanie roślin na usypaną skarpę na oczyszczalni ścieków. Musiały się na niej znaleźć wyłącznie rośliny o płytkim systemie korzeniowym. Usunięcie trawnika na całej przestrzeni wymusiło zaprojektowanie ciekawego założenia żwirowego, aby nie powstało wrażenie „pustyni”. W mojej głowie powstała koncepcja „suchej rzeki” z otoczakami, a nad nią łany bylin i traw uzupełnione nielicznymi krzewami.
Efekt
Tonacja kolorów zimnych — biel, róż i fiolet — to moja propozycja kolorystyki w ogrodzie. Grupowanie roślin tak, aby gatunki podkreślały wzajemnie swoje piękno, to kolejny mój zabieg. Zaplanowałam nasadzenia dużymi plamami z roślin uwielbianych przez pszczoły, motyle i trzmiele. Znalazły się tam jeżówki, werbeny patagońskie, szałwie, kocimiętki, bodziszki i trawy ozdobne.
Ogród wspaniale prezentuje się z okien kuchni, a z drugiej strony jest otwarty na spojrzenia przechodniów. Wady terenu zamieniły się w atut.
Metamorfoza — przesuń suwak





















